» » » Wszyscy patrzyli, nikt nie widział
Wszyscy patrzyli, nikt nie widziałWszyscy patrzyli, nikt nie widział
Wszyscy patrzyli, nikt nie widziałWszyscy patrzyli, nikt nie widział
Super hit

Wszyscy patrzyli, nikt nie widział

Wszyscy patrzyli, nikt nie widział
Średnia ocena (5/5):
Średnia ocena 5/5
(głosów 1)

Dostępność: Dostępny

Czas wysyłki: 24 godziny

Koszt wysyłki:   Dostępne formy wysyłki dla oglądanego produktu:Poczta Polska - Pocztex 48 - 7,99 zł
Kurier Schenker - Przesyłka kurierska - 10,99 zł
InPost Paczkomaty24 - 7,99 zł
Przesyłka elektroniczna, tylko EBOOKi - 0,00 zł
Paczka w RUCHU - 3,99 zł

Ilość: 122 szt.

Kod EAN: 9788379248186

Strony: 336

Format: 135 x 210

Oprawa: broszurowa

Data premiery: 2017

Autor: Tomasz Marchewka

Wydawnictwo: SQN Imaginatio

Cena: 21,75 zł

Cena katalogowa: 36,90 zł

Oszczędzasz: 41%

Ilość: szt.
Dodaj do koszyka

Kup przez Allegro

dodaj do schowka

Kupując ten produkt otrzymasz od nas 22 punktów które będziesz mógł wykorzystać na zakupy w naszym sklepie. Dotyczy to tylko Klientów zarejestrowanych w naszym sklepie.

  • Opis produktu
  • Opinie o produkcie (1)
  • Historia zakupów (22)

Jeżeli boisz się ryzykować, nawet nie siadaj do gry.
 

Hausenberg to miasto, które nie ma litości dla słabych. Sposobów, żeby cię przerobić, jest wiele: kieszonkostwo, obijana albo stara dobra szulerka. Lecz jeśli jesteś charakterny i nie boisz się grać o wysokie stawki, będziesz zachwycony!
 

Slava, młody, szatańsko zdolny szuler, wyznaje jedną zasadę – jeżeli czegoś chcesz, musisz to sobie wziąć. A jego cel jest prosty: pokazać wszystkim, że to on jest w Hausenbergu numerem jeden. Niestety, wybrał sobie fatalny moment, bo nie jest jedynym w mieście, który ma poważne plany. Na domiar złego właśnie skrewił długo szykowany przekręt. Z pomocą przychodzą mu starzy kompani: zabójca Nino i Petr, samozwańczy król złodziei. Żaden z nich nie podejrzewa, że już wkrótce przyjdzie im się zmierzyć z bardzo mocnym graczem. I postawić wszystko na jedną kartę.
 

„Wszyscy patrzyli, nikt nie widział” to brawurowo napisana, łotrzykowska opowieść o tym, że aby wygrywać z największymi, najpierw trzeba wygrać z samym sobą.

***

Ulice Hausenberga okrywa gęsty mrok, pomimo alchemicznego światła astralitowych latarni. Tu rządzą Ludzie Nocy – doliniarze, szulerzy i nożownicy. Mroczny świat, gdzie alchemia walczy z rzemiosłem, a młody, ambitny złodziej szykuje skok życia. Niezwykłe, oryginalne, świeże.
Jarosław Grzędowicz
 

Oszuści, szulerzy i złodzieje – oto świat Hausenberga, miasta opanowanego przez przemoc i nocne życie. Miasta, które zdaje się powoli umierać, ale zanim do tego dojdzie, jeszcze wiele może się wydarzyć. Aż trudno uwierzyć, że to debiut.
Maciek Pitala, „Fantom”
 

Nie kryję, że do lektury zasiadłem jako gracz, ale książkę odłożyłem już jako czytelnik. Marchewka przestał być dla mnie scenarzystą, który napisał powieść, a stał się powieściopisarzem, który pisze scenariusze.
Bartek Czartoryski, samozwańczy spec od popkultury, krytyk filmowy, tłumacz literatury
 

Magia płynąca ze stron debiutu Tomasza Marchewki czaruje nie tylko bogactwem nietuzinkowych wątków i sposobem ich prowadzenia, ale też barwnymi postaciami oraz skrupulatnie zaplanowaną intrygą, zaskakującą na każdym kroku, lecz najbardziej w scenie kulminacyjnej i epilogu. Na uznanie zasługuje również gracja, z jaką wydarzenia półświatka Marchewka wynosi na salony. 
Adrian Turzański, Kawerna

Autor recenzji: Quidportavi Ocena produktu: Ocena produktu 5/5 Data napisania recenzji: 31-05-2017
ŻE NIBY TO DEBIUT..? Początek był ciut toporny. Autor perfidnie skakał w czasie, zmieniał bohaterów, mieszał niemiłosiernie. Muszę przyznać, że troszkę mnie to przeraziło. Gdyby taka sytuacja utrzymała się do końca książki, to słowo daje, że szlag by mnie trafił. Jednak, jak widzicie, piszę (chyba) z sensem, zmysłów nie straciłam, wszystko jest w porządku, tak więc Marchewka odpuścił sobie podróże w czasie… na szczęście. I muszę przyznać, że gdy tylko sytuacja z czasem akcji się ustatkowała, czytanie ruszyło z kopyta, a szulerski świat wciągnął mnie bez reszty. Serio, przepadłam. Wciągnęłam się w sieć spisków i intryg, zaplątałam tak skrzętnie, że po skończeniu książki musiałam chwilkę odczekać, aż mi się wszystko w główce poukłada. Szczerze? Gdybym nie wiedziała, że jest to debiut pana Tomasza, to za żadne skarby świata bym się tego nie domyśliła. Autor fenomenalnie operował słowem, tworząc świat pełen tajemnic, pełen przekrętów, pełen walk na ulicach i zabójców czających się w zaułkach Hausenberga. Pomijając te kilka pierwszych rozdziałów niż znalazłam czasu na nudę. Ciągle coś się działo, ciągle musiałam główkować, aby rozgryźć zagadkę przed końcem książki (PS. Mimo główkowania ogarnęłam o co chodzi może na stronę przed wielkim finałem :’)). Już wiem, że jeśli nadarzy się okazja, to po kolejne książki Marchewki sięgnę w ciemno. SQN po raz trzeci udowodnił mi, że polscy autorzy nie gryzą. Serio. MIASTO OŻYŁO Właściwie po przeczytaniu opisu z okładki byłam przekonana, że głównym bohaterem będzie Slava. W czasie czytania książki zmieniłam zdanie i uznałam, że postacią pierwszoplanową o dziwo będzie Petr. Ale wiecie co? W obu przypadkach się myliłam. W Mieście szulerów pierwsze skrzypce gra nie człowiek, a miasto! Hausenberg. Cholera, jak ja lubię, kiedy miejsce akcji jest jakieś. Tutaj właśnie takie było. Hausenberg miał duszę, miał swoją historię, swoje tradycje, miał szereg rządzących nich praw, miał hierarchię władzy. Kurcze, tak dobrze się mi czytało wszelkie opisy ulic czy budynków, knajp, barów i domów gry, że w zasadzie wolałam je nawet od dialogów. Były świetne. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to fakt, że nie potrafiłam wyobrazić sobie otoczenia Hausenberga. Jakby wam to wyjaśnić…. Po prostu Marchewka tak skupił się na mieście szulerów, że zapomniał o świecie dookoła, przez co nie bardzo wiedziałam czy to jest tak, jak było za czasów dajmy na to Jagiełły – miasta dzieliły ogromne dystanse łąk, wsi i lasów, czy raczej tak, jak jest teraz – miasta sąsiadują ze sobą dosyć ściśle. Miałam wrażenie, że razem z granicą Hausenberga kończył się świat. Nie mniej jednak przeszkadzało mi to w stopniu minimalnym. O, i nie pogardziłabym mapką miasta – to byłoby coś! ;) LUDZIE BEZ TWARZY Marchewka wykreował w swojej powieści bohaterów różnorodnych i charakterystycznych, z tym nie ma co się kłócić. Ale ja mam… no właśnie, mam jedno ale. Dla mnie oni nie mieli twarzy. Okej, potrafiłam rozpoznać ich po tym jak wypowiadał się o nich narrator, rozróżniałam ich w dialogach po sposobie wysławiania, ale za żadne skarby świata nie potrafiłam wyobrazić sobie ich wyglądu. Wiedziałam, że Slava był przeciętnej budowy, że Nino był barczysty, etc, ale nie kojarzę jaki mieli kolor włosów czy oczu, karnację… no wiecie, zabrakło mi opisów. To troszkę bolało, bo akurat na wygląd postaci zwykłam zwracać uwagę… no ale z drugiej strony za kreacje ich charakterów należą się Marchewce pochwały. Od pierwszych stron czytelnik dostaje możliwość poznania Slavy, Nina i Petra, ich sposobu rozumowania, tego co ich cechuje i wyróżnia. I tak oto mamy króla złodziei, który ma ogromne ambicje, jest piekielnie cwany i równie bystry, mamy zabójcę potrafiącego pokonać w zasadzie każdego z zamkniętymi oczyma, no i nareszcie mamy szulera, który pragnie zaszczytów i sławy tak bardzo, że jest gotów w ich imieniu poświęcić samego siebie i postawić wszystko na jedną kartę. A skoro już przy kartach jesteśmy… „GRAŁO SIĘ…” Przyznaję się bez bicia, jestem karcianą łajzą. Czasami zagram ze znajomymi w makao czy kenta, dawniej pod groźbą płaczu i focha męczyłam z kuzynami grę w wojnę (to ciężko grą nazwać, to jest koszmar!), ale o tych prawdziwych grach karcianych pojęcia nie mam… to też jestem marnym autorytetem , jeśli chodzi o ocenianie tego, czy karciane zagrywki w książce ukazano dobrze. No na moje amatorskie oko wyszło to nieźle, bo nawet ja, karciana łajza, wiele zasad przyswoiłam, wiele sztuczek zrozumiałam i generalnie nie pogubiłam się w tym… za bardzo. Czasami coś mi umykało i fragmenty, które toczyły się przy stole karcianym czytałam dwu- trzykrotnie, ale to raczej wina mojej ignorancji, nie autora ;). Nie zmienia to faktu, że wszystkie te sztuczki i triki ogromnie mnie ciekawiły i nadawały całej historii takiego, hmmm… takiego klimatu rodem z kasyna. Miodzio. MINUS ZA SŁOWNICTWO Wiecie za co jestem zła na Marchewke? Za okaleczenie tej powieści sporą dawką kobiet lekkich obyczajów i innych takich. Nie, nie chodzi mi tu o przechadzające się gdzieś po Hausenbergu prostytutki. Mam na myśli wulgaryzmy. Kruca fuks, ja wiele rozumiem, i domyślam się, że to miało nadać książce charakteru i takiej męskiej twardości, takiego pazura, ale jak dla mnie połowa tych przekleństw wystarczyłaby z nawiązką. Czasami czytając po prostu pomijałam wulgaryzmy, żeby nie psuć sobie przyjemności. Bo o ile rozumiem, że kiedy budynek sypie się komuś na łeb, wkoło wszystko trawią płomienie, drzwi blokuje zgraja ochroniarzy, to aż się prosi o kilka mocnych słów, to w najzwyklejszym barze, i to podczas spokojnej rozmowy wcale ich być nie musi… CZY POLECAM? No pewnie! Jeśli szukacie łotrzykowskiej historii pełnej sekretów, przekrętów i walki o władzę, to Miasto szulerów jest czymś, co powinno przypaść wam do gustu. To samo tyczy się wszystkim miłośnikom karcianych rozrywek – może podłapiecie jakiś nieznany wam trik? ;) A taką trzecią grupą, którzy powinni się zastanowić nad sięgnięciem po tę książkę są ci z Was, którzy tak jak ja lubią, kiedy to miejsce akcji staje się swego rodzaju bohaterem książki. Jednym słowem – nie zawiedziecie się. …DAMN, to były trzy słowa :’)

Napisz recenzję do tego produktu, a otrzymasz od nas 1 punktów które będziesz mógł wykorzystać na zakupy w naszym sklepie. Dotyczy to tylko Klientów zalogowanych i zarejestrowanych w naszym sklepie.

Napisz recenzję

Klient: Ar...ki, data zakupu 06-08-2017 23:25

Klient: Wi...yk, data zakupu 01-08-2017 18:28

Klient: Ga...yk, data zakupu 23-07-2017 21:39

Klient: Ja...ki, data zakupu 18-07-2017 19:18

Klient: Ma...on, data zakupu 10-07-2017 11:20

Klient: Ma...ki, data zakupu 10-07-2017 08:40

Klient: Pa...ra, data zakupu 30-06-2017 11:41

Klient: Ma...ak, data zakupu 21-06-2017 16:36

Klient: Ju...ka, data zakupu 29-05-2017 17:12

Klient: Al...ka, data zakupu 26-05-2017 16:44

Klient: Mi...ki, data zakupu 18-05-2017 19:40

Klient: Ba...ki, data zakupu 16-05-2017 14:18

Klient: Ag...ra, data zakupu 16-05-2017 12:52

Klient: Bo...cz, data zakupu 16-05-2017 12:25

Klient: MI...sz, data zakupu 15-05-2017 00:12

Klient: Kr...an, data zakupu 12-05-2017 00:27

Klient: Łu...ik, data zakupu 11-05-2017 11:11

Klient: Mi...ki, data zakupu 10-05-2017 20:17

Klient: Pa...ka, data zakupu 10-05-2017 00:11

Klient: An...ed, data zakupu 09-05-2017 23:07

Klient: Ma...da, data zakupu 09-05-2017 22:24

Klient: An...ka, data zakupu 09-05-2017 22:05

Oprogramowanie sklepu shopGold.pl